^Przewiń w górę

foto1 foto2 foto3 foto4 foto5


Get Adobe Flash player

Dopiero co, zostaliśmy zuchami, a już pierwsza prawdziwa wyprawa za nami. Był nią HARCERSKI START (30 września 2017).

 

W piątek od samego rana przeżywaliśmy naszą zuchową inaugurację. Do głów Bystrych Orłów natrętnie cisnęły się pytania: Jak będzie? Czy nie będziemy się nudzić? A może okaże się, że nie potrafimy się odpowiednio zachować? Nic bardziej mylnego! Pierwsze harcerskie zadanie wykonaliśmy na medal!

Punktualnie o 16.50 wszystkie zuchy z gromady Bystre Orły stanęły w dwuszeregu na Placu Obrońców Warszawy. Rozglądaliśmy się z zaciekawieniem. Nasza druhna - Emilia Wiśniewska - podpowiedziała, byśmy przyglądali się uważnie innym zuchom. Musimy przecież wybrać kolory chust dla naszej gromady. Mundury starszych kolegów i koleżanek były nienaganne, pełne interesujących naszywek. Szkoda, że nie mogliśmy im się przyjrzeć dokładnie, gdyż w tym momencie Komendant Hufca rozpoczął właśnie uroczysty apel. Nie uwierzycie, że my, siedmiolatki, podczas całego apelu  staliśmy na baczność i zachowywaliśmy się naprawdę wzorowo.

Po apelu przemaszerowaliśmy do siedziby Hufca. Byliśmy świadkami uroczystego otwarcia Izby Historycznej Hufca PŁOCK. Gdy weszliśmy do środka, naszym oczom ukazały się odznaki, stare zdjęcia, sztandary. Większość z tych pamiątek miała dużo więcej lat, niż my sami. Zerkaliśmy na nie z zaciekawieniem, a nawet mogliśmy tych cennych eksponatów dotykać.

Ledwie wystawiliśmy nosy z Hufca, a już przed budynkiem czekały autobusy, by zawieźć nas w nieznane. Choć trudno w to uwierzyć, okazało się, że kilkoro z nas jechało autobusem pierwszy raz w życiu! Ale mieliśmy frajdę! Tym bardziej, że wiedzieliśmy, iż za chwilę będziemy siedzieli przy obrzędowym ognisku wśród dwustu innych zuchów i harcerzy. Cóż się tam działo! Każdy z nas, czy to młodszy czy starszy, pląsał „Osiołka”, śpiewał piosenki zuchowe i harcerskie. Podczas przerw między zabawami spoglądaliśmy w ciemne niebo. W górę wesoło strzelały iskry z naszego ogniska.  Atmosfera była po prostu niesamowita! Niestety wszystko co dobre, szybko się kończy... Ledwie zdążyliśmy zjeść kiełbaski a tu już mamy i tatusiowie stoją przy wejściu i czekają, by zabrać nas do domu.

-Poczekajcie jeszcze trochę! - prosiliśmy rodziców. Jeszcze tylko jeden harcerski okrzyk na pożegnanie:

-Jak było? Kaczo!

-Jak było? Byczo!

-Jak było? Kaczo, byczo i indyczo!!!